wpisy z:Styczeń 2013

Domek dla ptaszka

morticia dodany 28 stycznia, 2013
W kategorii W plastycznej odsłonie

Dzisiaj Krasnale na kartkach papieru zbudowały karmniki dla skrzydlatych kolegów, które zimą lubią szukać schronienia.  Potrzebowaliśmy tylko kolorowych pasków papieru, kleju, waty, kredek i pomysłów. Jutro pójdziemy nakarmić prawdziwe ptaki np. podczas spaceru do parku.

A tymczasem tworzy się….Kolorowy nieład posegregowany, przeliczone elementy, zgadza się? to do dzieła! :)

segregowanie

5 pasków plus jeden o połowę krótszy od pozostałych na stworzenie nogi karmnika

naklejanie_paskow

po instrukcji słownej i pokazie gotowej pracy dzieci przystępują do pracy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Potem tylko dorysowaliśmy mieszkańców karmników, przyłapanych na zajadaniu ziarenek 😉

A oto gotowe domki – wszystkie są urocze, ale niestety na zdjęciach najwyraźniej prezentują się tylko te z ptaszkami „wypełnionymi po brzegi” kolorem 😉

karmnik_Aga

praca Agnieszki :)

karmnik_Zuzia

u Zuzi śnieg prawie stopniał, przecież widać już trawę!!!

karmnik_Karolinka

praca Karolinki – smacznego kolego!

 

„W Figurkowie”

morticia dodany 22 stycznia, 2013
W kategorii W plastycznej odsłonie

Można wyczarować zimowy pejzaż za pomocą figur geometrycznych. Dzieciaki z chęcią pomagały je odrysować, wykorzystując mozaikę geometryczną, wycinały a potem planowały obrazek na powierzchni kartki. Dbały o estetykę pracy, sprzątały po skończonej zabawie oraz nadały tytuły swoim wytworom!

pejzaz_z_figur

balwankowe_zaklecia

„Bałwankowe zaklęcia” Olka K.

zima_marzen

„Zima marzeń” Kini

drzewko_z_choinka

„Drzewko z choinką” Andrzeja R.

Cukrowe obrazki

morticia dodany 18 stycznia, 2013
W kategorii W plastycznej odsłonie

Czy cukier musi zawsze służyć do słodzenia produktów spożywczych? Ostatnio Krasnale przekonały się, że można posłodzić również kartkę papieru i jeszcze na takiej lukrowej powierzchni malować farbami. Najpierw przygotowaliśmy roztwór z cukru (ok 1/2 szkl) i wody (‚na oko’, czyli tyle, aby powstała dość gęsta papka). Następnie zamieszaliśmy pędzlem i pokryliśmy tak przygotowaną substancją nasze kartki. A potem puściliśmy wodze naszej fantazji i tak powstały obrazki. Tytuły, jakie dzieci nadały pracom brzmiały bardzo ciekawie (np. Tęcza moich marzeń, Chmurka kolorowa, Kolorowa tęcza chmurkowa…)

cukrowe_obrazki cukrowy_obrazekPalce trochę się kleiły, ale łatwo było je umyć. Na drugi dzień dzieci obserwowały szklistą powierzchnię kartek, które zyskały także ‚sztywną’ oprawę. Takie kolorowe tło można też wykorzystać do dalszej zabawy wg własnych pomysłów.

 cukrowy_obrazek2

Śmiech to zdrowie

morticia dodany 17 stycznia, 2013
W kategorii Artykuły pedagogiczne

 „Między śmiechem i zabawą dusza odzyskuje zdrowie.”

/przysłowie arabskie/

 

Śmiech wg wielu badaczy uważany jest za formę komunikacji –  uniwersalny język, który łączy wszystkich ludzi. Śmiech jest wrodzony, już nasi przodkowie śmiali się prawdopodobnie długo przed tym, zanim zaczęli mówić, a to dlatego, że centra mowy znajdują się w młodszej – z punktu widzenia historii rozwoju – części kory mózgowej, podczas gdy śmiech przyporządkowany jest starszej części mózgu.

Najczęściej uśmiechają się niemowlęta i małe dzieci (ok. 40 razy dziennie, ale dorosły już tylko 15 razy dziennie). Już kilkutygodniowy niemowlak instynktownie wykorzystuje śmiech jako medium emocjonalnej komunikacji z matką, sygnalizując tym samym otwartość na kontakty. Mniej więcej od czwartego miesiąca życia dziecko zaczyna się śmiać, pobudzone np. kontaktem fizycznym (przytuleniem i wydaniem śmiesznych odgłosów przez matkę). Gdy dzieci wołają ‘jeszcze raz’ podczas łaskotania, chichotania, śmiania, tęsknią tym samym za przyjemnym klimatem poczucia przynależności i bezpieczeństwa.

Dla przedszkolaków ważne jest doświadczenie, że potrafią rozśmieszyć inne dzieci, ponieważ niesie to za sobą informację zwrotną typu:  „Druga osoba jest zainteresowana mną i tym, co mówię i co robię. Moja popularność w grupie rośnie, jestem bardziej lubiany”.

Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym szybko odkrywają komizm słowny – czerpią radość z nonsensów werbalnych, gier słownych i łamaczy językowych.

Badacze mózgu poszukujący „centrum humoru” są zgodni co do tego, że (aby zrozumieć humor i móc się nim cieszyć) potrzebujemy kilki umiejętności. Wg biologa z uniwersytetu we Freiburgu, dra Haug-Schnabela są to:

  • Stopień zaawansowania rozwoju umysłowego i społecznego na tyle, żeby to co śmieszne zostało rozpoznane jako odchylenie od normy;
  • Umiejętność słuchania – zrozumienie sensu wypowiadanych słów, czyli jaka jest ich pointa
  • Wewnętrzna suwerenność – postawa ‘ponad’, aby nie czuć się osobiście dotkniętym
  • Zrozumienie perspektywy dowcipu lub humorystycznego wydarzenia, zniekształcającego rzeczywistość – wtedy humor będzie ‘przyjemnie łaskotał nasz umysł’

 

Zalety śmiechu:

  • Przyspiesza bicie serca i zwiększa ciśnienie krwi
  • Zwiększa ilość przeciwciał immunoglobulin i troszczy się o lepsze funkcjonowanie układu odpornościowego
  • Zwiększa granicę odporności na ból i sprawia, że mózg jest bardziej czujny
  • Wzmacnia ruchy przepony, dzięki czemu poprawia się trawienie a narządu wewnętrzne są masowane
  • Poszerza objętość płuc, zwiększa zawartość tlenu we krwi
  • Trenuje 240 mięsni ze wszystkich 630 mięśni ciała (!)
  • Redukuje produkcję hormonów stresu: adrenaliny i kortyzolu, zwiększa produkcję hormonów szczęścia
  • Znosi duchowe blokady i przełamuje utarte schematy myślenia!

 

Skuteczność śmiechu zauważyli: neurolog i psychogerontolog Rolf Hirsch (prekursor „terapeutycznego humoru”), jako ordynator szpitala stosował humor w leczeniu starszych osób, a także Michael Christensen- założyciel ruchu klaunów w klinikach Big Apple Circus w Nowym Jorku.

Obecnie rynek śmiechu z seminariami dotyczącymi szerokiej oferty palety tematów od terapii śmiechem po jogę śmiechu ma się całkiem dobrze.

Nie tylko medyczną funkcję śmiechu, ale i społeczną należy zaznaczyć. Uśmiech albo śmiech buduje pomost między „Ja” a „Ty” (opisał to francuski filozof Henri Bergson). Z kolei psychoanalityk Zygmunt Freud dostrzegł, że „śmiech należy do wysoko zaraźliwych form wyrażania psychicznych stanów; kiedy rozśmieszam innych poprzez opowiedzenie mojego dowcipu, posługuję się nimi właściwie, aby obudzić swój własny śmiech”.

Rady dla pedagogów:

  • Dorośli mają tendencje do postrzegania życia zbyt poważnie, w ten sposób sprawiają, że jest ono jeszcze bardziej skomplikowane
  • Bądźmy żywym przykładem poczucia humoru. Dajmy się czasem połaskotać, ceńmy sytuacje humorystyczne
  • Unikajmy form ironii lub sarkazmu w stosunku do dzieci, gdyż nie wiedzą jeszcze, co z tym począć. Dziecko, które wylało kakao, zareagować może totalną dezorientacją na ironiczny komentarz „No świetnie ci to wyszło!”.
  • Pamiętajmy, że uśmiech jest najkrótszą drogą między dwojgiem ludzi
  • „Każdy dzień, w ciągu którego się nie uśmiechasz, jest dniem straconym”. /Charlie Chaplin/

zabawa na rozweselenie:

„Baron Śmieszek”

Baron Śmieszek bardzo lubi bawić się słowami i zdaniami, dlatego przekręca je tak długo, aż nic się nie zgadza i wszyscy nie mogą powstrzymać się od śmiechu. Posłuchajcie jego śmiesznych historii i spróbujcie rozszyfrować jego żarty:

„Kiedy woda w garnku zatrzeszczała, a na kominku zagotował się ogień, gospodyni zaśpiewała wiersz. Kiedy żyrafa ziewnęła, otworzyła szeroko swój dziób.. Kiedy papuga i jej żona mamuga usłyszeli ten dowcip, ze śmiechu szeroko otworzyli swoje paszcze i wytrzeszczyli zęby. W dole nad strumieniem spacerowały dumnie na długich nogach sowy, puszyły się i ryczały tak długo, że brzmiało to jak rechotanie żab. Zaczęły głośno rżeć. Wtedy krokodyl potrząsnął grzywą, zagdakał i odpłynął galopem, aż z wody poleciały iskry…”.

dzieci uwielbiają chwile, kiedy mogą rozszyfrowywać i korygować śmieszne gry słowne, chętnie słuchają, lub czytają takie śmieszne historyjki, mogą wymyślać nowe.

 

opracowanie własne na podstawie fragmentu książki „Skarbnica edukacji dobrego serca. Inteligencja emocjonalna: podstawy, metody i zabawy”. Chermaine Liebertz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O WARTOŚCIACH LITERATURY DZIECIĘCEJ

morticia dodany 15 stycznia, 2013
W kategorii Artykuły pedagogiczne

 

„Przez odpowiednią literaturę dla dzieci kształtuje się smak przyszłego czytelnika.” J. Brzechwa

Literatura dziecięca to wszystkie utwory literackie dostosowane do potrzeb, zainteresowań i wieku dziecka. Stawiają sobie za cel rozwijanie systemu wartości poznawczych, społeczno-moralnych i estetycznych najmłodszych odbiorców. Ta „przewodniczka życia” (za I. Słońską) pobudza także ich wyobraźnię, wrażliwość na sprawy innych ludzi, kształci przy tym charakter i aktywną postawę wobec rzeczywistości. Można zatem stwierdzić, iż jest jedną z czynników kształtujących osobowość.

  Dziecko od najmłodszych lat obcujące ze słowem pisanym ma szanse w przyszłości zostać miłośnikiem wielkiej literatury, bowiem w miarę wzrastania, wzbogacania zasobu pojęć i słów, szersze stają się także zainteresowania „czytelnicze”. Początkowo jednak traktuje książkę jako przedmiot-zabawkę, która bawi, szeleści, ciekawi swoim kształtem, a sam tekst nie jest ważny – ustępuje bowiem miejsca kolorowej ilustracji. Wraz z czasem, z osobą dorosłą u boku, zaczyna ono postrzegać i nazywać zwierzęta i znane przedmioty – odkrywa i nazywa świat.

  Wiek przedszkolny to czas przechodzenia od zabawy (manipulacji) książką do systematycznego oglądania ilustracji, następnie do kojarzenia słuchanego tekstu z oglądaną ilustracją. Dla najmłodszych czytelników nieodzowne są książki z dobrym poetyckim tekstem, artystyczną ilustracją, wartką i ciekawą akcją. Wśród postaci literackich mają dzieci swoich ulubieńców: Miś Uszatek, Plastuś, czy Wróbelek Elemelek, bliscy ich sercu, pozwalają się z nimi identyfikować. My dorośli zaś pogłębiamy oddziaływania wychowawcze dzięki ich wzorcom i wartościom, które przedstawiają.

Wyobraźnia inicjuje własne pomysły – dzieci rysują, robią kukiełki i pacynki przypominające im ulubionych bohaterów literackich, aby mieć ich za kompanów w chwilach smutku i radości.

         Książka to również poezja: wiersze M. Konopnickiej, E. Szelburg-Zarębiny, J. Porazińskiej, z porcją humoru: (niezbędnym elementem estetycznym) – J. Tuwima, J. Brzechwy., W. Chotomskiej, bajeczki S. Jachowicza, pozwalające zachować pogodę ducha w trudnych chwilach. Ponadto baśń, zwłaszcza ludowa, w której dobro wygrywa ze złem, a szczęście zyskuje się poprzez dobroć serca, kształtuje charakter i wpływa na emocje małych czytelników. Podaje sposoby przezwyciężania własnych lęków, słabości oraz budzi umiejętność odczuwania piękna i bezinteresownej radości.

         Należy pamiętać, iż człowiek nie rodzi się czytelnikiem, musi się w nim obudzić zamiłowanie do literatury. Najlepszy sposób to głośne czytanie dzieciom, ma bowiem wiele zalet: rozwija język i wyobraźnię, uczy myślenia; buduje i umacnia więzi pomiędzy rodzicami i dziećmi, emocjonalnie rozwija, kształtuje koncentrację, zapobiega uzależnieniu od telewizji i komputerów(!), ułatwia naukę oraz kształtuje nawyk poszu- kiwania wiedzy o świecie na całe życie. Mądrym posunięciem ze strony dorosłych jest wprowadzenie codziennego rytuału 20-minutowego czytania na głos swoim dzieciom, powracanie do tych samych pozycji książkowych, ilustracji i cierpliwe odpowiadanie na różnorodne pytania podopiecznych. Pielęgnujmy zatem delikatną sferę emocji i wyobraźnię, dostarczając dzieciom wciąż nowych bodźców, zawartych w literaturze.

/opracow. własne/